motto:

Musi się coś w końcu udać,

A koniec początkiem bywa,

Trud nas nie gnębi, lecz nuda!…

I tak nam życie upływa.

Było to w 2011 roku. Jan Drechsler i Michał T. Malicki współpracowali już ze sobą tworząc teksty i piosenki dla Tarnogórskiego Kabaretu Literackiego ,,Tarnina”. Jan Drechsler, żartobliwie nazywany Ojcem Założycielem ,,Tarniny” był w kabarecie od początku, to jest od 2006 roku, Michał Malicki dołączył do zespołu pod koniec 2010 roku i został jego kierownikiem muzycznym.

19 lipca doszło w Bytomiu w obrębie kopalni Bobrek – Centrum do silnego wstrząsu oraz zawału. Wstrzymano wydobycie, a dalszą działalność kopalni  ówczesne władze miasta postawiły pod znakiem zapytania. Jan Drechsler, poruszony tymi wydarzeniami oraz  krucjatą przeciwko kopalni napisał  pierwszy tekst. Gdy pokazał go swojemu przyjacielowi –  Michałowi Malickiemu –  ten zachęcił go do wspólnego stworzenia większej całości. Do utworów Jana Drechslera Michał T. Malicki stworzył muzykę. Tak powstało Oratorium Śląskie ,,Wziemięwzięci’’, pierwotnie nazwane jako ,,Czorne Słońca”.

Jego prawykonanie przy zerowym budżecie odbyło się w pierwszych dniach czerwca 2012 roku w sali baletowej Tarnogórskiego Centrum Kultury. Wykonawcami byli zaprzyjaźnieni z twórcami śpiewacy i muzycy oraz chór ,,Kolejarz”. Wśród obecnych na widowni był Marek Klementowski – prezes Miechowickiego Stowarzyszenia Muzyczno – Kulturalnego. Zachwycony wymową tekstów oraz muzyką i jej aranżacją postawił sobie cel – doprowadzenie do wystawienia oratorium w największej na Śląsku sali Domu Muzyki i Tańca oraz jego rozpowszechnienie wśród braci górniczej i mieszkańców śląskiej aglomeracji.

Tak doszło do zawiązania się  spółki autorsko – producenckiej: Drechsler, Malicki, Klementowski, a wróble na dachach ćwierkają, że nie jest to ostatnie ich wspólne przesięwzięcie.

Dziś, gdy dobiegają końca prace nad wydaniem płyty audio – wideo z koncertu w Bytomskim Centrum Kultury, śmiało możemy powiedzieć – udało się!

 

Jan Drechsler

Trzej tacy…

 

Trzej, którym się chciało pod impulsu wpływem

Czegoś tak prostego dokonać w istocie…

Przechodząc, mijając komplikacji krocie

I sprawić realnym to, co niemożliwe…

 

Tacy trzej odważni, zbzikowani trochę –

Któż tego nie przyzna śledząc krok po kroku,

Jak z czystej fantazji z niepewności mroków

Czarowali prawie wątki zdarzeń płoche…

 

To oni w finale zmagań przecież miłych,

Choć czasem od wrażeń boleć mógł żołądek,

Pragną dodać w akcji jeszcze jeden wątek…

 

Cną brać gości zacnych na spektakl przybyłych

Proszą na dyskusję, na estrady tyły,

Jak zakończyć koniec, jak zacząć początek…?